24 sierpnia 2013

Klamka zapadła w zapadłej dziurze

Dzisiaj w południe stało się to, o co zabiegaliśmy od kilku miesięcy. Podpisaliśmy umowę kupna, obejmując staruszka z bagien w posiadanie. Mieliśmy czas na przemyślenia, rozmowy o przyszłości i snucie planów. Nadchodzi czas w którym będziemy musieli dźwignąć ruinę z kolan.
Oczywiście nie mogliśmy odmówić sobie wizyty na nowych włościach. Starzec tonąc w zaroście, przywitał nas odrobiną słodyczy w postaci gruszek i śliwek. Chyba na zachętę i pocieszenie...

Mamy nadzieję że związek który zawarliśmy, oprócz pęcherzy, odcisków, drzazg pod paznokciami, wiader potu i krwi, przyniesie nam szczęście i satysfakcję.

Kilka fotogramów z odwiedzin i wycieczki po najbliższej okolicy poniżej.





























19 komentarzy:

  1. Gratulacje i witam w klubie posiadaczy ruin :). Trzymam kciuki za cierpliwość w pomocy w powstawaniu z kolan staruszka. Zapach sosen rozpalonych latem i zimne piwo Wam pewnie pomoże (ha!).

    OdpowiedzUsuń
  2. gratulacje... i współczucia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to zdrowe podejście!

      Usuń
    2. ...grunt to podstawa :/

      Usuń
  3. Dzięki Panowie z piaskownicy :) Oby piwo wystarczyło i nie trzeba było sięgać po trunki wyższej próby :DDDD Czego i Wam pracusiom życzymy.

    OdpowiedzUsuń
  4. super! witajcie w klubie fanów starych chałup! Ruderia też nas kusiła słodkościami - jabłka i prastare przetwory w słoikach. Daliśmy się się skusić :D
    Wiader krwi chyba nie będzie, ale otarcia, siniaki i ból krzyża macie w cenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałem się czy ktokolwiek przed nami kupił w takiej cenie worek gruszek i garść śliwek? :/ a Ty jeszcze dokładasz ból krzyża?!

      Usuń
    2. Niektórzy nawet gruszek nie mieli w pakiecie...zapewniamy.

      Usuń
    3. ...aaa bo myśmy zamówili wersję z bogatszym wyposażeniem.
      Jest jeszcze ogromniasta czereśnia, kilka jabłoni i morela samosiejka. Śliwki mirabelki żółte, czarne i czerwone.

      Usuń
  5. Wow, gratuluję! No to się zacznie dla Was fajny czas. Zazdroszczę takiego fajnego domu i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pacjanie, my też się cieszymy... jak na razie. :)
      Pozdrawiamy również.

      Usuń
  6. Ależ fajnie!
    Jak juz wreszcie przybędę na Przemkowskie Bagna za gąskami to moze Was nawiedzę? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z gąskami czy bez... zapraszamy. Jak nie będzie gąsek to znajdziemy coś w krzakach... jakie ślimaki czy co inszego.

      Usuń
    2. O gęsi te latające mi biegało (latało ) :)

      Usuń
    3. O innych nie myślałem, tylko zastępstwa dla nich szukałem gdyby sobie gdzieś w tym czasie odleciały...

      Usuń
  7. Zanim ktoś zrobi to na poważnie, zapytamy żartem, by oswoić Was z tym subtelnym hasłem krytycznym, które chyba każdy remonciarz choć raz usłyszał: czy nie lepiej to zburzyć i zbudować od nowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) ZiŁy nie byliście pierwsi, już znamy to pytanie. Znamy też odpowiedź. :) Gdybyśmy jednak nie byli zbyt przekonywujący, to odeślemy z dalszymi pytaniami do Was.

      Usuń
  8. No to mamy kolejną drogę po gruzach do celu;) Już Wam współczuję;)) Dobry świr nie jest zły. Pozdrawiam po sąsiedzku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świr to bardzo łagodne określenie :D Jednak jest w tym głębszy sens... najczęściej ukryty na samym dnie, pod całą stertą desek, cegieł dachówki, belek, trzciny, polepy i Bóg jeden wie czego jeszcze. Sens jest głęboki, jednak odnoszę wrażenie że nasz jest znacznie płytszy od Twego. Nasz gdzieś momentami widać, Ty musisz się jeszcze do niego dokopać...

      Usuń